Silent Hill 4: The Room
Właśnie kilka minut temu udało mi się ukończyć tą WSPANIAŁĄ i wciągającą grę. Ale może od początku…
W grze wcielamy się w postać Henry'ego Townshend'a, mieszkańca South Ashfield. Pewnego ranka, budzi się w trakcie nocnego koszmaru, po czym całe jego życie staje się właśnie tym koszmarem. Zostaje on zamknięty w Pokoju 302, bez możliwości wyjścia na zewnątrz. Okna są zablokowane, próby ich wybicia wiążą się z klęską. Telewizor nie działa, podobnie jak telefon. Jedynym kontaktem ze światem wewnętrznym jest radio… W końcu Henry słyszy dziwne dźwięki dochodzące z jego ubikacji. Po wejściu do niej zauważa tunel (portal). Wchodzi do niego z nadzieją, że uda mu się wyjść…
Fabuły wystarczy. Teraz o wrażeniach, które są bardzo, ale to baaardzo pozytywne. Silent Hill to pozycja, która zamknięta została w doskonałą oprawę graficzną i dźwiękową. W trakcie gry, naprawdę, można poczuć dreszczyk.
W trakcie gry spotykamy kilka rodzajów przeciwników - od zmutowanych psów po panie z dużym biustem wydające ciekawy dźwięk po zadaniu im ciosu
Rodzajów broni również jest bardzo dużo: od kijów golfowych, przez łopaty po pistolet czy rewolwer (ja przez 70% gry używałem siekiery
). W trakcie gry spotykamy także natrętne upiory, które przelatując koło nas odbierają energię. Mogą one także atakować nas poprzez gryzienie.
Dla mnie utrudnieniem stał się ograniczony ekwipunek - na raz możemy zabrać tylko 10 przedmiotów. W szczególności, gdy pod koniec gry praktycznie wszędzie możemy znaleźć napój uzdrawiający, bywa ciężko. Jednakże zawsze możemy przejść przez portal do swojego pokoju i pozostawić w skrzyni niepotrzebne przedmioty.
<SPOILER>Jeśli chodzi o końcową rozgrywkę, myślałem, że będzie łatwiej. Aczkolwiek udało mi się osiągnąć tylko zakończenie „Eileen Death”. Nie wyobrażam sobie wbić 8 włóczni w potwora i zabić Sullivan'a zanim Eileen zginie… No ale będę próbował jeszcze raz, mam odpowiedni zapis
</SPOILER>
Silent Hill 4: The Room to pozycja którą mogę śmiało polecić każdemu miłośnikowi hoororów i gier akcji. Teraz bardzo żałuję, że wcześniej nie mogłem zagrać w tą wspaniałą grę - ograniczała mnie karta graficzna, ale mój nowy GF 7300 GT, to temat na oddzielny wpis ![]()
Komentarze
SH4 to zupełnie co innego niż poprzednie (i następna) części – ale klimat ma. Pozdrawiam fana i życzę powodzenia w kolejnych próbach
Racja Arvin – miałem również przyjemność grać w pierwszą i drugą część. Pierwszej nigdy nie zapomnę – w końcu przeszedłem ją 8 czy 9 razy… To było coś… Druga część już jakoś mniej mi się podobała, nie wiem jak jest z trzecią, zobaczymy jak będzie z piątą…
Jeśli chodzi o końcową rozgrywkę, myślałem, że będzie łatwiej. Aczkolwiek udało mi się osiągnąć tylko zakończenie „Eileen Death”. Nie wyobrażam sobie wbić 8 włóczni w potwora i zabić Sullivan’a zanim Eileen zginie… No ale będę próbował jeszcze raz, mam odpowiedni zapis
dzieki za zepsucie mi calej przyjemnosci, spoilerowcu
_W sumie to co napisałem, nie oddaje tego co dzieje się na końcu, ale nie ma za co, polecam się na przyszłość.
@Arek:
SH2 to melodramatyczny horror klasy B, SH3 to krwawa rzeźnia, za to do SH0 jeszcze się nie ustosunkowałem, ale po pierwszym przejściu zdecydowanie chwalę za (przynajmniej częściową) zmianę konwencji, a właściwie powrót do starej.
To jeszcze sporo do nadrobienia
@D4rky:
No nie przesadzaj, od początku notki się zapowiadało, że może się coś spoileropodobnego (bo właściwie nic kluczowego tam nie ma) pojawić – trzeba było nie czytać
Jakby ktoś mógł napisać, jakiego rodzaju broni najlepiej użyć na ostatnim przeciwniku, i podać jakąś taktykę – byłbym wdzięczny
Może być tutaj, lub na arek@jabster.pl
Co to wbijania włóczni, to tu nie ma żadnych specjalnych taktyk. Ale kiedy Walter stanie się już człowiekiem, to najlepiej użyć Pickaxe of Despair i odpuścić sobie broń palną. Zacznij ładować Pickaxe’a i (korzystając z sidestepów) unikaj jego ciosów. Kiedy już się naładuje, podejdź do niego i uderzaj. Z Pickaxem masz największą szansę rozwalenia go zanim Eileen dotrze tam gdzie idzie ;]
Dzięki, spróbuję
Kurczę, to chyba awykonalne jest :|
W momencie gdy kończę wbijać włócznie, i zaczynam walczyć z Walterem, Eileen umiera :|
Biegnę po te włócznie, biorę na raz po 4 z jednej strony, wbijam, z drugiej strony biegnę, biorę, wbijam, Walter wstaje i po Eileen… ;/
Czy mi się wydaje, czy szybkość z jaką Eileen schodzi „tam gdzie nie powinna” zależy od tego, jak opiekowałem się nią podczas gry? Bo jeśli tak, to nie mam po co próbować, bo niezbyt mi to wychodziło ;F
Nic mi o takim triku nie wiadomo
Uratowanie Eileen nie nalezy do najlatwiejszych zadan, ale na pewno jest wykonalne – sprobuj jakos skrocic to wbijanie.
Chyba ze wersja PC jest jakas inna – ja gralem tylko na PS2