iPod shuffle trzeciej generacji – recenzja
Zacytuję sam siebie:
Muzyka - nie wiedziałem że mnie tak uzależniła, dopóki nie uszkodziłem sobie słuchawek i czekam na nowe.
Chciałbym muzykę mieć wszędzie. Słuchać, gdy tylko najdzie mnie na to ochota. Noszenie wszędzie telefonu grubości książki, czy iPoda z ponad 3,5 calową taflą szkła i tyłem ze stali zaczęło mnie męczyć.
O iPodzie shuffle pomyślałem od razu. Pojawił się jednak problem z jego czwartą generacją – jedyny dostępny model ma wbudowaną pamięć 2GB. To trochę mało. I to dlatego przypinam do bluzy szufelkę trzeciej generacji.
Unboxing
Nie będzie filmiku, na którym wyjmuję kabelek i naklejki z jabłkiem
Otwieram przesyłkę. Ow, jest dużo mniejszy niż mogłoby się wydawać spoglądając na obrazki. Pudełeczko niewiele większe od samego urządzenia, w tle ładnie ułożone słuchawki. W centrum pilocik słuchawek, żeby ktoś nie pomyślał że Apple wycięło funkcję przełączania utworów i zmieniania głośności
W środku kabelek USB (!, 45mm), instrukcja jak przesunąć suwak włączający urządzenie, oraz NALEPKI!!!1 Nakleję sobie na samochód. Zaraz po tym jak zdam egzamin na prawo jazdy i sobie go kupię.
Start
Podłączyłem do iTunes. Dalej, dalej, zgadzam się, dalej, zakończ. Zaznaczyłem albumy do wgrania. Zsynchronizowałem. Poczekałem 2 godziny aż się naładuje do pełna. Odłączyłem. Koniec. Ziew.
Po 2 tygodniach używania
Może najpierw czym mnie urzekł.
- Jest tak mały, że mam czasami wrażenie, że słucham muzyki ze słuchawek nie podpiętych do niczego.
- Jest ładnie wykonany. Szara obudowa z aluminium (anodyzowanego, cokolwiek to znaczy). Z tyłu naprawdę silny, metalowy klipsik. Oczywiście metal jest błyszczący, aby się go dało porysować. Bo trzeba mieć powód aby kupić nowszą generację.
- Nie ma wyświetlacza. Ba, nie ma nawet przycisków. Obsługę przejął pilot na słuchawkach i system głosowy nazwany VoiceOver. I to działa naprawdę dobrze i jest wygodne. Klik, włączam odtwarzanie. Klik, pauzuję. Klik klik, mam następny utwór. Klik klik klik, gra poprzedni. Trzymam przycisk – wkracza VoiceOver i mówi, czego aktualnie słucham. Gdy przytrzymam przycisk długo, włączy się menu wyboru list odtwarzania. Jednym klikiem wybieram żądaną playlistę. A gdy szybko przesunę suwak włączania w pozycję OFF i potem jeszcze raz ON, to dowiem się jak się ma bateria. To naprawdę działa dużo lepiej niż brzmi.
- Bateria. Gdzie ona się tu zmieściła? W każdym razie, ładuję ją raz na 5 dni.
A co jest nie tak? Gdy używam go w niskich temperaturach (pozdrawiam zimę), przyciski na pilocie tracą „klik”. Znaczy działa, ale nie wyczuwam kliku. Co najmniej dziwne. No i raz stwierdził że bateria jest rozładowana. Po restarcie przypomniało mu się, że jednak ma jeszcze 75%. Pewnie ma jeszcze jakieś wady ale mam jabłka na oczach. A może nie ma więcej wad, albo niczego więcej w czymś tak małym nie dało się zepsuć?
Podsumowanie
Nie polecam iPoda shuffle. Ani nie odradzam. Przecież jesteś wolnym człowiekiem. Możesz kupić sobie i używać czego chcesz, a mi nic do tego
Poczytasz recenzje, pooglądasz w sklepie i sam wybierzesz. Ale jeśli szukasz czegoś mniejszego niż wszystkie inne urządzenia grające w sklepie i nie boisz się słuchawek Apple złożonych przez chińskie rączki, to sobie kup. Spodoba ci się fakt, że nagle ważysz jakieś 90 gramów mniej.
Komentarze
No ładna recenzja, przyda sie ludziom w wyborze
Zresztą od Ciebie zawsze mozna sie spodziewać tap madl, tzn. tal recenzj :E
sansa clip > shuffle
@md: Święta racja, używam do dziś tego małego cudeńka.
To może md wytłumaczy, dlaczego postawił znak „>” między dwoma urządzeniami?
Znalazłem nową wadę!
Klips jest zimny. Jak się go przypnie tak, że się styka ze skórą to jest zziiiimno.
Wyświetlacz, cena, slot kart pamięci (w Clip+), brak konieczności pieprzenia się z iTunes, Rockbox, lepszy dźwięk. Starczy?
Zrobić odtwarzacz, który jest pozbawiony wszystkich nowożytnych funkcji dostępnych nawet w chińszczyźnie za 5 zł, przedstawić to jako feature, sprzedać trzykrotnie drożej niż średnia cena sprzętu o identycznych możliwościach (tylko z burżuazyjnymi ekstrawagancjami typu ekran czy przyciski) i jeszcze znaleźć rzesze wielbiących ów produkt fanów - no to potrafi tylko Apple
md: Nie. To tylko twoje upodobania, które przedstawiasz jako zalety. Ja mogę mieć inne.
A ciekawy jestem jednego:
to twoja ocena, czy jakieś testy?
Co do synchronizacji z iTunes – dla mnie to zaleta. Nie muszę się „pieprzyć” z ręcznym kopiowaniem plików na urządzenie.
Feanor: pewnie masz rację. Tylko nie trafiłeś z ostatnim – osobiście nie wielbię tego kawałka aluminium, po prostu spełnia on moje wymagania
Na forum mp3store nowe iPody są uznawane za odtwarzacze o przeciętnym dźwięku. Clipy są za to polecane, jeżeli ktoś chce małego odtwarzacza. Jeszcze nie widziałem, żeby ktoś polecił tam Shuffle zamiast Clipa.
Ja też nie lubię ręcznego kopiowania plików do odtwarzacza. Dlatego używam sobie na moim Soniaku WMP, Winampa, Amaroka, Songbirda i innych kombajnów. Napisałem o braku konieczności. Ty musisz korzystać z iTunes, ja mam wybór. Chcesz zgrać muzykę z laptopa kolegi? No to peszek - nie masz iTunes, więc nic nie zdziałasz.
No i czy posiadanie wyższej ceny, obsługa mniejszej ilości formatów (zapomniałem o tym wspomnieć) i brak możliwości rozszerzenia pamięci w razie potrzeby to są upodobania? No proszę cię...
Niestety, nie potrafię usłyszeć większej różnicy między tym co wydaje iPod, drugi iPod czy Nokia. Pewnie nie znalazłbym też większej, gdybym kupił słuchawki wysokiej jakości. Może dlatego, że nie szukam niczego na siłę. Wiem, że słuchawki Apple nie są jakościowo dobre, i stosunkowo łatwo je uszkodzić. Wiem, bo sam mam drugą parę. Ale dopóki się nie uszkodziły grały dla mnie zadowalająco. Niczego więcej od sprzętu takiego pokroju nie oczekuję.
Protip: nie muszę. Chcę.
Nie chcę. Muzykę się kupuje w sklepach. Poza tym, jeśli już miałbym faktycznie coś skopiować, shuffle działa jak dysk wymienny. Mogę sobie wgrać co chcę. Ale od tego są pamięci przenośne.
Znowu dla mnie to nie problem. Mam muzykę w jednym formacie.
Shuffle ma swoje zastosowanie. Mam listę ulubionych kawałków zawsze ze sobą. Gdy będę chciał zmieścić całą kolekcję, zaopatrzę się w inne, odpowiednie urządzenie. I o to w tej zabawie chodzi.
Powtórzę się: dostałem to, czego chciałem. Ani grama więcej. Bo po co, jeśli bym tego nie używał?
@md
Miałem się pytać, jak stabilny jest Rockbox na Sansie, ale właśnie zobaczyłem na ich stronie, że wydania dla Clip i Clip+ są już oznaczone jako stabilne. Jak tylko będę miał "nadmiar gotówki", to kupię Clip+.
Co do iPoda Shuffle 3 gen - nigdy nie kupię odtwarzacza, którego sterowanie zostało umieszczone na słuchawkach. Z prostego powodu - nie mogę podłączyć do niego dowolnych słuchawek. To całkowicie skreśla dla mnie trzecią generację.
Shuffle 4 gen to w zasadzie 2 gen z większą ilością pamięci (wystarczy mi 1 GB, naprawdę) i dodatkowymi bajerami (VoiceOver). Mam 2 gen i raczej na niego nie narzekam - muzykę zmieniam codziennie wieczorem, więc przy okazji ładuje mi się bateria. Wyświetlacz - jeśli nie masz możliwości skakania po albumach/playlistach (jak w 2 gen), to jest on kompletnie niepotrzebny. Nawet gdybym miał taką możliwość, to ja i tak po prostu wychodzę z domu, odpalam odtwarzacz i naciskam play.
Jednak i tak planuję kupić Clip+, chyba głównie z tego powodu, że 2 gen jest obsługiwany trochę "po macoszemu", jeśli korzystasz z Linuksa. Z Sansą i zainstalowanym na niej Rockboksem nie powinno być żadnego problemu, prawda?
Ale "mam smaka" na tego Clip+ kupie sobie po świętach chyba.
Sansa oferuje to samo co Shuffle i jeszcze więcej (wyjątek: pilocik i VoiceOver, ale masz zamiast tego guziki na odtwarzaczu i wyświetlacz), więc jest oczywiste, że Sansa > Shuffle. To, że ty nie potrzebujesz możliwości większych od Shuffle nie oznacza, że Shuffle jest takie samo czy też lepsze od Sansy. EOT.
Moja twarz -> O_O. Apple wreszcie się czegoś nauczyło. Zwracam honor. Aha - wiem, że są pamięci przenośne itp. ale zdarzają się czasem sytuacje awaryjne, gdy nie ma się pendrive'a a jest MP3. Wtedy taka opcja się przydaje.
PS: Czy wgraną w taki sposób muzykę można potem odtworzyć na Szufli, czy uznaje ona tylko utwory wgrane przez iTunes? Jeżeli tak, to zwracam honor x2.
Nadal się nie zgodzę. Ten Sansa jest faktycznie niezły funkcjonalnie (tylko brzydki jak noc, mówiąc subiektywnie). Ale znak większości możesz postawić tylko dla siebie. Dla mnie Sansa < Shuffle, bo nie jest tym czego szukam. Jeśli bierzemy pod uwagę funkcje to tak, Sansa wygrywa. Co nadal nie pozwala na ten flejmogenny znaczek
Niestety honor zwracasz tylko raz. Ale dlaczego muzyki nie wgrywam na mass storage już raz mówiłem
Sansy są malutkie przecie :>. Więc masz to, czego szukasz + kilka rzeczy dodatkowo. Brzydka? No, trochę jest... Ale przypięta do paska czy będąca w kieszeni jest niewidoczna
.
Teraz się trochę czepiasz, to było uproszczenie
U szufli też nie widać braku wyświetlacza, przycisków, czy braku portu kart pamięci jak się go wsadzi do kieszeni
A ja wygrałam takiego i właśnie kurier mi go dostarczył
Siema moze mi ktos wytlumaczyc jak mam wygrac muzyke na ipod shuffle ? Prozba mecze sie od godzin... moj e-mail paula1992@op.pl